czwartek, 30 kwietnia 2015

Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

Moja matka jest najbardziej zakłamaną hipokrytką jaką znam. Boże... żebym ja się nie okazała taką zołzą. Nawet mi się pisać nie chce jak pięknie się zachowała względem ojca mojego dziecka. Kobieta, która jest nastawiona tylko na swoja korzyść. Jak czegoś potrzebuje, wszyscy mają stać w ogonku do niej. Jak nie - won, nie zasługujesz na to, żeby być częścią tej rodziny. Sama sobie wybrała. Dla mnie to oczywiste, że wybieram M. i nasze dziecko. Swoją drogą ciekawe... skoro M. nie ma prawa bywać u nas, to dziecko rozumiem też nie ma wstępu bo jest z nieprawego łoża? Bardzo dobrze. Nie potrzebuję ich. Już się nasłuchałam gadania, jaka to jestem niewdzięczna. "Dałam dupy" komuś innemu niż mój zakichany mąż, który przez lata miał mnie popisowo gdzieś, rośnie mi brzuch a oni są tak miłosiernymi katolami, że mnie przygarnęli. Cóż za łaska i miłosierdzie, które są mi wypominane na każdym kroku! O ja niewdzięczna! Nie potrzebuję dobroczyńców, którzy będą do końca życia wymagali pokłonów. Nie no, to jest dopiero chrześcijańskie podejście! Róbcie tak, żeby było widać i żeby was chwalili i byli wam wdzięczni. Tak bardzo już uwierzyli w swoją świętość po skończeniu Neokatechumenatu, że nie widzą w sobie ŻADNYCH wad. Święci za życia.

No nic. Musiałam wywalić, żeby nie płakać. Nie pozwolę, żeby nasz Synek odczuwał mój smutek i moją złość, spowodowaną przez takich ludzi. nie warto. 
Jak to mówi M. "psy szczekają, karawana jedzie dalej".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz