środa, 1 kwietnia 2015

15 tydzień

Jestem w 15 tygodniu, właściwie od jutra już w 16. Pomyślałam, że tak wszystko we mnie buzuzje, że chętnie powylewam to z siebie na blogu. Tytuł taki a nie inny ale wątpię, żebym pisała codziennie, to raz, a dwa, po porodzie, jeśli tylko czas, siły i chęci pozwolą, będę sama dla siebie kontynuować.

Zaparzyłam sobie melisy, bezwstydnie zjadłam kawałek sernika, w tle leci "Rodzina zastępcza" i mam czas, żeby się zrelaksować.

Cieszę się tą ciążą jak się da, chociaż łatwo nie jest. W zeszłym roku poroniłam i teraz ciągle towarzyszą mi strach i wątpliwości. Pocieszam się tym, że najbardziej narażony na stratę okres jest już za mną. :-)
Zaczynam się powoli rozrastać. Piersi urosły mi do rozmiaru C/D, co jest więcej niż w porządku. Niestety w brzuszek też mi idzie i z tego co widzę w... pupę. No tego się nie spodziewałam. Trzeba się troszeczkę zacząć ograniczać. ;-) Teraz jest masa roboty przed świętami, a przemęczać się boję, więc dopiero po świętach wybiorę się na basen, który mam rzut beretem od siebie. Nie chcę się roztyć w ciąży. Chociaż mój partner jest mną zachwycony jak nigdy. Odczepić się ode  mnie nie może, całuje, głaszcze, dobiera się, komplementy prawi. I widzę, że to szczere. Ale mam szczęście. To bardzo budujące. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz