czwartek, 9 kwietnia 2015

17 tydzień

Ja nie wiem o co chodzi z tą poprawą samopoczucia w drugim trymestrze. W pierwszym nie miałam jakichś specjalnych sensacji natomiast byłam wiecznie zmęczona. Mamy już 17 tydz. a senność jakoś nie minęła. Wcale nie mam więcej sił, nie mam ochoty szykować mieszkania. Może dlatego, że nie mam kąta, który mogłabym szykować. To lekko dobijające.
Nigdy w życiu nie miałam też takich problemów ze skórą. W okresie dojrzewania zero trądziku. A teraz wysypało mnie podwójnie. Mam na policzkach małe czerwone kropki. Z daleka wygląda to jak rumieńce, natomiast z bliska koszmar. Jakbym uczulenia dostała. Żeby to chociaż odrobinę ukryć, wychodząc z domu nakładam na twarz tonę kosmetyków.

Czuję się coraz większa, bo chyba jestem, mimo, że przez ostatni miesiąc przybył mi tylko 1kg. Wczoraj miałam wizytę u gina. Wszystko dobrze, wyniki w normie, kolejne badania, ciąg dalszy zwolnienia i następna.

Dwa ostatnie dni dosyć ciężkie. Cała rodzina przechodziła jakiś wirus żołądkowy. Miałam nadzieję, że mnie ominie ale niestety. Przez dwa dni do toalety i z powrotem. A wolno mi tylko węgiel. Umęczyłam się ale prawie przeszło. Teraz ryzykuję z suchą bułką z masłem. Coś jeść trzeba. Zwłaszcza, że witaminy dla Maleństwa tylko podczas jedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz