Wieczorna meliska zaparzona, można na spokojnie usiąść i cokolwiek naskrobać. Powoli kończy się 18 tydzień. Nie mam pojęcia, kiedy te dni lecą. Z jednej strony się cieszę, przecież wyczekuję ruchów i kolejnego usg. Z drugiej jestem przerażona. Dalej mieszkam tam, gdzie mieszkam. Pieniądze się kończą, nie ma perspektyw na zarobek. Chodzę i tylko się modlę o jakiś cud. W każdym razie staram się jak najmniej o tym myśleć i skupić się na Maleństwie.
Jeśli chodzi o fizyczne odczucia, to zaczęłam się borykać z migrenami. Głowa mnie boli wręcz regularnie. Ma to swoje plusy. Dzięki temu nie muszę już prawie wcale pilnować ilości wypijanych płynów. Spokojnie wlewam w siebie 2 litry. Pomaga na bóle głowy.
Coś mi nie wyszło wybranie się na basen. Jutro szukam kostiumu, w który uda mi się wcisnąć. Nawet nie chcę wiedzieć ile mi przybyło. ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz