niedziela, 30 sierpnia 2015

Nawet nie chcę myśleć, który tydzień ;-)

Tak podejrzewam, że 37 ;p Żart. Doskonale wiem, w końcu trzeba być już czujnym. Czas zleciał a ja nie wiem kiedy i jak.

Ze spaniem coraz ciężej. Budzę się parę razy każdej nocy, bo pęcherz nie wytrzymuje. Poza tym nie mogę się też ułożyć. Brzuszek mam naprawdę niewielki. Wydawało mi się, że będę jak wielka krowa a on jest okrągły i zgrabny. Mimo to trudno się ułożyć, czy to na siedząco, czy n a leżąco.

Bardzo szybko też się męczę. Wyprawa do sklepu i z powrotem, to już wyczyn, po którym muszę porządnie wypocząć. :-D Brzuch jest po prostu ciężki. Mały już się pewnie ułożył tak jak powinien, bo czuję jak mnie ciągnie do dołu i ciąży. Czasem tak naciśnie na pęcherz, że ledwo do toalety zdążam. Ale i tak uważam, że oszczędza mamusię.

Wyprawka praktycznie gotowa. Czekamy już tylko na kanapę, bo z tym naszym obecnym łóżkiem nic się w pokoju innego nie zmieści.
  • Łóżeczko złożone
  • Półka na kosmetyki zawieszona i zagospodarowana.
  • Ubranka wyprane, wyprasowane.
  • Torba dla mnie i Maleńkiego do szpitala spakowane
  • Wózek wyczyszczony, wyprane materiałowe części
Przed chwilą wpadł szwagier. Wracali z działki i przywieźli mi jeszcze jakieś rzeczy. Muszę przejrzeć i poprać. Mama uszyje mi kilka prześcieradeł do łóżeczka i muszę jeszcze sama uszyć pokrowce na koła wózka. W międzyczasie robię na drutach patchworkową narzutę na łóżeczko. Zielono-kremową. Strasznie mi się podoba to połączenie kolorów. Nie chcę, żeby wszystko było niebieskie, bo chłopiec. Kolory, kolory, kolory!!!

A i jeszcze jedno. Brzuch zaczyna mi się spinać i to takie uczucie, oprócz tego, że jest twardy, jakbym miła mocny okres. Nie wiem... czy to te skurcze przepowiadające...?