poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dalej czekamy na pierwsze ruchy

Ciężki dzień. Wreszcie po kilku dniach M. miał wolne. Aj, zazwyczaj tak właśnie jest, że jak ma się za duże oczekiwania względem jakiegoś wydarzenia, to wszystko się wali. Nie mam pojęcia nadal o co się zdenerwował i skąd się wzięła cała ta kłótnia. Grunt, że jakoś doszliśmy do porozumienia. Dziwny się jakiś zrobił ostatnio. Taki nieczuły i jak nie On. :-( Brakuje mi Go. No ale koniec końców leżeliśmy odpoczywając i wsłuchując się w brzuszek, głaszcząc go i mówiąc do niego. Nic z tego. Mały jest uparciuchem i postanowił chyba oszczędzać siły i dać do wiwatu rodzicom dopiero po przyjściu na świat.

Czasem mam dziwne wrażenie, jakbym jednak coś czuła. No bo z niczym innym tego porównać nie mogę. Ale to jest tak delikatne i ulotne, że zastanawiam się zawsze, czy sobie nie wyobrażam. Jestem po prostu bardzo stęskniona tego uczucia, kontaktu z Maleństwem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz