O jaki piękny udany dzień. Wszystko mi się pięknie dziś układa.
Rano to notariusza bo dokument do rozwodu, okazało się, że za jakieś grosze. Potem do prawnika. Tego bałam się najbardziej, poprzedni chciał za tę sama usługę 300zł. Ten - 50zł. Bez komentarza. Mało nie padłam. Dalej na basen i po odbiór książek, które udało mi się kupić o połowę taniej na bonito.pl. A to nie było takie proste,, bo mam świra na punkcie książek Kinga konkretnego wydawnictwa. Moja mała obsesja :-) A teraz udało mi się umówić oglądanie dwóch mieszkań na piątek i na pewno na któreś się zdecydujemy i od początku przyszłego miesiąca będziemy już razem i na swoim. :-)
Teraz pogryzam sobie orzeszki brazylijskie i nerkowce, popijam Muszyniankę i wczytuję się w nowy nabytek. Głaszczę się po brzuszku i jest mi dobrze. Mały dalej się nie odzywa i nie kopie, co mnie przeraża ale nie mam na to wpływu. Do 15ego i do USG już coraz mniej czasu. Jakoś zleci. Nie mogę się tym zamartwiać bo zeświruję, a inni razem ze mną.
Zostało mi już kilka dni, chyba ze 4, brania luteiny i znów będę ładnie wyglądać. :-) Teraz z kolei muszę brać Clotrimazolum, bo się jakiś badziew przypałętał. Jutro zadzwonię już chyba do Międzylesia, zapisać się do szkoły rodzenia. Myślę, że już pora. Nie mogę się doczekać. To wszystko wydaje mi się nadal takie nierealne. Ja w ciąży? Będę miała dziecko? A to już ponad połowa za mną!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz