piątek, 22 maja 2015

Chyba 23 tydzień ;-)

Troszkę się zapomniałam. Ale jakoś nie miałam ochoty i polotu, żeby pisać. Dziś w sumie też nie bardzo ale muszę, bo mi wspomnienia uciekną.

Byliśmy na tym tak mocno wyczekiwanym USG. Szczerze mówiąc, spodziewałam się jakichś większych emocji. Badanie trwało bardzo krótko. Maksymalnie 10 minut a i tak chyba zawyżam czas. Widzieliśmy główkę, serduszko, kręgosłup, nogi, no i oczywiście to, czego M. tak niecierpliwie wypatrywał, czyli oznaki męskości. Maleńki podobno bardzo ruchliwy, czego ja ani nie czułam, ani nie widziałam. Łożysko mam ułożone na przedniej ścianie, a z tego co wyczytałam, może to tłumić odczuwanie ruchów. Lekarz jednak temu zaprzeczył. Powiedział, że to nie ma wpływu. Na tamten dzień nasz synek ważył 370g. Ciekawa jestem jakiej jest wielkości. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Szkoda, że nie dopytałam. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze USG, bo podobno nie zawsze robią, jak się okazuje.

Po badaniu pojechaliśmy do M. Odpoczywaliśmy na łóżku. Położył dłoń na moim brzuchu a ja swoją obok jego. I wtedy pierwszy raz poczuliśmy Małego. Razem. Taki moment sobie wybrał mały spryciarz na pierwszego kopniaka. Chociaż to trochę duże słowo. Właściwie określiłabym to raczej jako bąbelek. Od tamtej pory czuję Malutkiego regularnie i praktycznie codziennie. A wieczorem między 21 a 23 to już prawie na bank mogę się spokojnie ułożyć i czekać na kontakt z drugiej strony brzuszka. :-D Bardzo to lubię. Trochę nierzeczywiste ale jednak jedyne w swoim rodzaju uczucie. I wydaje się bardzo naturalne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz