wtorek, 14 lipca 2015

30 tydzień

Z tego co kojarzę mamy 30 tydzień ciąży. Sama nie wiem, kiedy to zleciało. Dłużyło się, dłużyło. Czekałam aż coś zacznie być widać, czuć a jak już się zaczęło, to aż się przestraszyłam jak czas zaczął płynąć. Nawet przestałam czytać te artykuły o każdym tygodniu ciąży, bo to jeszcze potęguje wrażenie.

Długo nie pisałam, muszę nadrobić, żeby mi nic nie umknęło. Znaleźliśmy mieszkanie. W wymarzonej lokalizacji, cena szału nie robi. Mogłoby być taniej ale nie ma co narzekać, dobrze, że jest, bo o mały włos a wylądowalibyśmy w dzielnicy daleko od wszystkich i wszystkiego. Przez jakiś czas nie mieliśmy internetu, więc jeszcze udawało się jakoś skupić na bardziej rozwijających zajęciach i na sobie nawzajem. Teraz złapałam kompletnego lenia i gram w Lola na przemian z robieniem na drutach podczas oglądania Położonych czy Cudu narodzin. A co mi tam. Po porodzie nie będę miała takiego komfortu, chcę się nacieszyć takimi sprawami póki mogę. Nie przerażają mnie te seriale za specjalnie. Wiem, że będzie boleć, miałam zajawkę takiego bólu. Domyślam się, że to słabe porównanie, dlatego jeszcze bardziej jestem nastawiona na męki. ;-) Nie boję się za specjalnie. Całe życie o tym marzyłam i czekałam. Boję się tylko dwóch rzeczy. Cesarki - paraliżuje mnie ta myśl - i tych kilka dni na oddziale po porodzie. Najchętniej urodziłabym, wstała, wzięła dziecko na ręce i poszła do domu.

Zaczynam się zastanawiać, co ja właściwie wiem o dzieciach. No nie za wiele. O wszystko pytam, dowiaduję się, wyszukuję informacji. Czuję się jakaś przygłupia i ułomna. Zwłaszcza jak się pyta doświadczonych już kobitek to one odpowiadają z taką łatwością i zdziwieniem "no przecież tak i tak, nic trudnego!". Szlag mnie wtedy trafia na siebie samą, że taka durna jestem i nic nie wiem i co to dziecko będzie ze mną miało. Na pewno zrobię mu krzywdę, będzie chorować, o czymś zapomnę, czegoś nie dopilnuję i nieszczęście gotowe.

Mały całkiem ładnie już kopie. Poza jakimiś pojedynczymi dniami jest dość regularny. Ale nie mocno. Nie wiem jak to jest, kiedy dziecko zdzieli w żebra, czy coś w tym stylu. Lekkie kopniaczki, przekręcanie się. Bardzo jest delikatny dla mamusi. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Ale o tym to się przekonamy dopiero jak się urodzi.

Chyba 23-ego mam ostatnie USG. Szkoda tylko, że nie udało mi się odłożyć na 3D. To raczej na pewno moja jedyna ciąża. Już nie będę miała takiej możliwości. Niestety muszę rezygnować z wielu rzeczy. Życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz