niedziela, 27 września 2015

Po terminie

No i jesteśmy po terminie. Tak się właśnie spodziewałam, że nie urodzę na czas, ani przed czasem. Leci mi już urlop macierzyński ale w sumie wszystko mi jedno. Póki z wodami i łożyskiem dobrze, to Malutek niech sobie siedzi, jak mu tam dobrze. U mamusi najlepiej. Już nigdy nie będziemy tak blisko.
Kocham tego małego czlowieczka. Kocham bo jest moim synkiem i kocham dlatego, że z tego mężczyzny. Jestem już ostatnio jakoś bardzo wyciszona i dużo więcej muszę odpoczywać. Bardzo szybko się męczę. Zakupy są już mega wysiłkiem. Tak samo jak posprzątanie cegokolwiek. Wszystko robię na raty. Dlatego mam sporo czasu na przemyślenia.

Parę dni temu wieczorem, leżąc już w łóżku wpadłam w istną panikę. Ubzdurało mi się, że to koniec mnie i naszego życia. Że już nic nie będzie dobrze, że się nie nadaję i właściwie to w co ja się wpakowałam? Na szczęście szybko przeszło. Mój Kochany po raz nie wiem który wykazał się niezmordowaną cierpliwością, utulił mnie i uspokoił. Zawsze tak bezpiecznie czuję się w Jego ramionach. Myślę, że będzie dla mnie prawdziwą pomocą, jak już Maleńki będzie na świecie.

Teraz tylko się lekko stresuję upływającym czasem i tym czy wszystko z Małym w porządku. W poniedziałek pojedziemy do szpitala na KTG. W dniu wyznaczonego terminu nie pojechałam. Bez przesady. Ostatnią wizytę i ginekologa miałam troszkę ponad tydzień temu, ruchy dziecka też czuję normalnie i regularnie. Nie było sensu się tłuc.

Teraz się strasznie wierci. Kopie mnie w żebra tak, że muszę siedzieć wyprężona jak struna. Czasem boli. Jest bardzo silny. Chociaż pewnie każda matka tak mówi. Przypomina mi się, jak moja mama mi opowiadała, że nosząc moje młodsze rodzeństwo, bliźniaki, praktycznie nie mogła spać, tak ją bolało. Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Miała moją starszą siostrę, mnie i dwójkę małych terrorystów w brzuchu. Dopiero jak się zaczyna tego samemu doświadczać, jak się powoli zostaje rodzicem, zaczyna się doceniać tak w pełni wysiłek naszych własnych rodziców i rozumieć za co się ich szanuje. Wszyscy rodzice, którzy się starają i robią co mogą, niezależnie od efektów są godni podziwu i szacunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz